wtorek, 13 stycznia 2015

Chcę Żyć! Chcę Kochać! #3

Chcę Żyć! Chcę Kochać!
Rozdział 3

    Otwierała oczy bardzo powoli. Powieki ciążyły jej niczym kamienie. Chciała je otworzyć szybko, krzyknąć na nie, pogonić, ale nic z tego. Zbierała całą siłę woli, zmuszała wszystkie komórki swojego ciała do współpracy, ale one odmawiały. Nie chciała się jeszcze poddawać. Usłyszała szuranie czyichś butów po podłodze. Nie wiedziała gdzie jest, kto chodzi obok, dlaczego nie może się ruszać.. Isabel ta niewiedza denerwowała i frustrowała. Nic nie mogła zrobić. Czuła się, jakby miała otwarte oczy, ale nic nie widziała. Jedynie słyszała. Słyszała ciągle czyjeś kroki i denerwujące biiip, biiip... Wsłuchała się we wszystkie dźwięki unoszące się wokół niej... Zmusiła swój mózg do myślenia.
   Już wie, gdzie jest. Takie dźwięki można usłyszeć jedynie w jednym miejscu. Jest w szpitalu. I niestety, pamięta co stało się zaraz przed tym jak nastąpiła ciemność. Niestety, bo.. Nie chciała tego pamiętać. Wolałaby wrócić do swojego małego świata szalonej, cierpiącej Belly. Ale nie mogła...
   Tak bardzo chciała wiedzieć, co się teraz dzieje wokół niej. Nie zdąży pożegnać się z Gwen.. Odjechała już. Bezsilność jest taka denerwująca! Wiesz, co możesz zrobić, słyszysz wszystko, ale nic nie możesz na to poradzić.
   'Nie poddam się. Spróbuję jeszcze raz'- pomyślała. Nie traciła czasu na otwieranie tych ułożonych do snu powiek, wiedziała, że to na nic. Jeden mały ruch palca, jedno poruszenie. 'No, dalej. Uda ci się!' Uwierzyła w to, naprawdę. I dała radę. Poruszyła ledwo zauważalnie palcem wskazującym i straciła siłę na dalsze próby. Oby to wystarczyło.
   Zasnęła ponownie..

   - Tak bardzo cię przepraszam, Issy. Kocham cię.. Nawet nie wiesz jak bardzo, Aniołku. Byłem cholernym dupkiem i idiotą, że tak po prostu cię zostawiłem.. Jesteś dla mnie całym światem.. Dopiero teraz przejrzałem na oczy... Jeśli mi nie wybaczysz, moje życie nie będzie miało sensu, ale zniosę wszystko.. Wszystko, rozumiesz? Tylko otwórz swoje oczy i spójrz na mnie..- Isabel poczuła kilka kropelek łez na swojej dłoni i czyjeś miękkie włosy. Nie czyjeś! Jego! Chłopaka, którego kochała całe swoje życie, chłopaka, który zmienił jej świat, dał jej siłę.. A teraz był tutaj, obok niej. Prawdziwy.. W dodatku kochał ją tak mocno, jak ona jego! Inna dziewczyna na jej miejscu, poddałaby się i umarła szczęśliwa, że on przy niej jest. Ale nie Belly. Zdecydowanie twierdziła, że jej życie było za krótkie. Było w nim za mało chwil z Willem..
   To miłość dodała jej skrzydeł. Dodawała jej siły za każdym razem, gdy obok był chłopak, który od dawna był jej przeznaczony.. Tak jak w tej chwili.
   - Tylko otwórz oczy..- Powiedział Will łamiącym się, kruchym głosem i rozpłakał tak, jak nigdy. Łzy ciekły mu po policzkach, po brodzie, wszędzie. Wyglądał żałośnie, a czuł się jeszcze gorzej. Ukochana osoba leży obok, nie wiadomo czy przeżyje, a on uświadamia sobie, że nie był przy niej, kiedy oboje siebie potrzebowali.. Cierpieli z miłości, a teraz.. Mogą cierpieć dalej i nigdy nie przeżyć tego, co kiedyś.. - Proszę...
   'Kocham cię!'- krzyczał jej umysł, ciało, każda komórka.. Tylko usta nie potrafiły. Odpoczywały sobie spokojnie, ułożone do snu i nic nie było w stanie zmusić ich do pracy.. No, może poza zakochaną kobietą..
   -Wii..- Szepnęły usta, zmuszone do pobudki. Zaczęły otwierać się oczy, uwalniając się od kamieni na powiekach. Poruszyło się ciało, chcące ciepła drugiego ciała.. Obudziła się dziewczyna, uskrzydlona miłością.
   -Issy! O Boże, żyjesz.. Tak bardzo się bałem, że cię straciłem na zawsze.- Płacz zawładnął ciałem Williama, ruszając nim gwałtownie. Drżącymi się rękami dotknął chłodnej dłoni ukochanej.
-Przytul mnie. Tak bardzo mi zimno..- Szepnęła spierzchniętymi ustami, przypatrując się z miłością chłopakowi siedzącemu obok.
   Zatrzymać czas,
   wracać do tej
   chwili.
 
   Przybliżał się powoli do Isabel, uważając na każdy centymetr jej ciała, jakby była  porcelanową lalką, mogącą się stłuc pod wpływem zderzenia..
   Badał wzrokiem reakcję jej ciała na jego ciało.
   Zapamiętywał każdy milimetr jej twarzy.
W końcu znalazł miejsce, w którym czuje się szczęśliwy. Obok niej. Przytulił się do niej tak delikatnie, a jednocześnie tak zachłannie, pragnąc jej dotyku.
   -Wybacz mi.. Byłem takim dupkiem.- Przytulił swoją twarz do zimnej skóry dziewczyny, przy okazji zalewając łzami spory kawałeczek szpitalnego ubrania.
   -Kocham cię.- Szepnęła Belly, starając się objąć ramionami osobę tak bliską jej sercu, a jednocześnie przed długi czas tak daleką jej ciału.
- Nawet nie wiesz jak bardzo czekałem na to, żeby powiedzieć ci to samo.. Kocham cię, Issy. Kocham cię tak bardzo, że samego mnie to przeraża..- Głos mu się załamał.. Dziewczyna zaczęła płakać. Tym razem jednak nie były to 'złe' łzy. Płakała, bo mimo tego, że jest w szpitalu,  jest to najszczęśliwsza chwila w jej życiu.
   Szczęście nastolatków zostało na chwilę przerwane. Do sali weszła pielęgniarka z nieszczęśliwą miną i spuszczonym wzrokiem.. Will, powróciwszy niechętnie na swoje miejsce odchrząknął, uśmiechając się jak oszalały.
- Mówiłem wam! Mówiłem, że ona przeżyje! - Wydarł się jak szalony z mokrą twarzą, zwracając na nas uwagę wszystkich ludzi, którzy to usłyszeli.
   Pielęgniarka z głośnym brzękiem upuściła na podłogę tacę i z oniemiałą miną popatrzyła na mnie i szybko wybiegła z sali. Gdy opuściła pomieszczenie, przybiegła do niego masa osób. Mama, tata, Conrad, Jake, Sandra, była nawet Gwen!
   Mama rzuciła się na córkę, przyciskając ją do siebie i tuląc..
-Skarbie, to prawdziwy cud! Lekarze już myśleli, że nic z tego nie będzie..- Załamał jej się głos- ale William ciągle wierzył, że wszystko się ułoży, że wyjdziesz z tego cało. Siedział tutaj i ciągle do ciebie mówił..- Mama Belly spojrzała się na Williama z podziękowaniem w oczach i pocałowała córkę z głośnym cmoknięciem w sam środek czoła..
   Isabel poczuła, że jeszcze nigdy nie kochała tak bardzo osób, które tu są, bardziej niż w tej chwili. Kochała wszystkie te osoby, ale miała je na co dzień..
   Pomyślała sobie, że może jest egoistką, ale teraz tylko czekała  na chwilę, gdy zostanie sama z Willem..  Prawda, niedawno była na pół żywa, wszyscy się o nią martwili, ale teraz żyje.. A chłopak, za którym szaleje siedzi obok. Jeszcze nigdy nie była tak pewna swoich uczuć..


Hej hej hej :) ! W ten rozdział włożyłam masę pracy i swoich uczuć! :) Mam nadzieję, że to docenicie.. Następny rozdział? Hmm.. Czekam na 10 komentarzy!! 

PS zapraszam do udziału w ankiecie, w której oceniacie mojego bloga :) 
PPS Do Mai; już nie musisz potwierdzać, że nie jesteś robotem. :) chyba.. :/ :)

Miłego wieczoru!

8 komentarzy:

  1. No w końcu nie no żartuje a tak w ogóle przypomnialam sobie że mam konto google i nie muszę być anonimem no ale nie ważne...........Super rozdział czekam na kolejny ////Maja;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :) Fajnie, dzięki :) czekam aż reaktywujesz bloga <3

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. No to świetnie! :) W weekend coś dodam :)

      Usuń
  3. No... Tak więc, w końcu dotarłam na tego boga :) Muszę przyznać, że jest świetny :) Ciekawy wątek, fajny styl pisania. Świetnie się czyta :) Chętnie będę go odwiedzała. Czekam na kolejny rozdział// Angie ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Super wygląd bloga a o rozdziale już nie pisze bo wiesz, że jest genialny. Czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj zmieniałam wygląd.. zielony! Hahah :-) a rozdział jest tak samo dobry jak Twój!! Dzięki <3

      Usuń